Miałam napisać ten tekst wcześniej, ale wiadomo, jak jest… najpierw wymyślanie, tworzenie i zalewanie, a dopiero później pisanie i ogłaszanie światu.
Ej, bo właśnie wjechała do sprzedaży nowa kolekcja świec. Nazwałam ją kolekcją świec afirmacyjnych.
Świece afirmacyjne – skąd w ogóle ten pomysł?
A tak trochę z przekory.
Bo strasznie mnie bawią te wszystkie górnolotne afirmacje, które wyskakują mi „na oczy”, jak tylko otworzę internet. I nie — wcale tego nie śledziłam… no dobra, może raz coś kliknęłam i potem już mnie śledziło. Znacie to.
I nagle wszędzie afirmacje, które mają poprawić nasze postrzeganie świata i pozytywnie nastroić.
Bo czymże są afirmacje?
Jak mówi definicja z internetu: „Afirmacje to pozytywne, powtarzane zdania w czasie teraźniejszym, mające na celu zmianę sposobu myślenia, wzmocnienie samooceny i budowanie pewności siebie.”
No i patrzę na to wszystko i widzę:
„Daję sobie prawo do odpoczynku”,
„Moje serce jest pełne współczucia dla mnie samej”,
„Jestem dla siebie źródłem pocieszenia i spokoju”…
I… no serio?!
Afirmacje… ale po mojemu
Ktoś tak sobie afirmuje rano, wstając z łóżka, i to działa?
Postanowiłam spróbować.
Noga z łóżka, głowa mnie boli, a ja w myślach, potem już na głos: „To będzie wspaniały dzień, będę miała energię, dokonam niemożliwego”.
I wiecie, co z tego wyszło? Że to będzie dobry dzień… ale prokrastynacji „To będzie wspaniały dzień prokrastynacji” A ja sobie wszystko poodkładam na później.
I tak powstała pierwsza etykietka.

A potem już poszło. Moje afirmacje nie są górnolotne. To są takie… życiowe afirmacje. Trochę śmieszne, trochę prawdziwe.
Bo jak widzę kogoś, kto pokazuje, jak wstaje rano, robi śniadanie całej rodzinie, potem ćwiczy, biega, robi sobie kobido w domu, nie ma ani grama kurzu, prowadzi świetnie prosperującą firmę i jeszcze z ekscytacją wszystko pokazuje w internecie… to myślę tylko:
„Nie posraj się z tej ekscytacji”. No serio… i na bank… trochę się posrywa – jak myślisz?

Świece zapachowe z charakterem – paczula, cedr i więcej
I tak powstała kolejna afirmacyjna świeca zapachowa — z nutą paczuli.
A paczula to w ogóle nie jest przypadek. Kiedyś była symbolem wolności — używana przez hipisów, którzy żyli po swojemu i lubili totalny chill. Jej zapach jest głęboki, ziemisty, lekko dymny. Uspokaja, wycisza i pomaga się „uziemić”. Wg. mnie idealnie pasuje do tej afirmacji.
Potem dzielę się tym wszystkim z kimś i opowiadam jakie sobie wymyśliłam hasła na etykiety i słyszę, że jestem wariatką. A że lubię truskawki, to wymyśliłam świecę o zapachu truskawek ze śmietaną i cukrem — mój ulubiony letni deser. I jest kolejna afirmacyjna świeca. „Bądź sobą, świat kocha wariatów” a jak nie to…
Wszystko z życia wzięte.

Najbardziej życiowa afirmacja?
Takie moje afirmacje, które wywołują uśmiech i naprawdę poprawiają mi humor. I wiem, że każdy odbiera świat inaczej, bo… przecież mogę się mylić?
Ale wątpię, hehe. I tak powstała kolejna świeczkowa afirmacja. Bo jak pewność siebie i racja nad racjami — to musi być coś konkretnego. Drzewnego. Mocnego.
I jest — zapach cedru, cięższy, dymny, taki „mam rację i koniec”. to pachnie jak drzewna nuta słusznej racji

Kolejna afirmacja przyszła jak grom z jasnego nieba. Bo wiecie — jako producent i osoba prowadząca działalność, siedzę w social mediach. I powiem Wam — to jest kopalnia pomysłów. Ale też… kopalnia zawiści.
Bo ludzie to potrafią wylać tyle żółci z siebie, że aż się człowiek zastanawia, skąd to się bierze. W komentarzach to już w ogóle jest walka wręcz.
No serio — nie można być szczęśliwym, bo to wybitnie wkurwia ludzi.
I tak powstała świeca: Bądź szczęśliwa, to wkurwia ludzi najbardziej”
I wiecie co?
Jak tylko wrzuciłam ją na stronę — sprzedała się w takich ilościach, że nie nadążałam z produkcją.

Jak pachnie szczęście? Wiosenne świece zapachowe
Dla mnie szczęście pachnie wiosną. Kiedy po zimie wychodzimy spod kocy, łapiemy pierwsze słońce, zdejmujemy kurtki, a wokół wszystko zaczyna kwitnąć. I moje ukochane — bzy.
Dlatego ta świeca zapachowa pachnie właśnie bzem. I ją kocham.
I mam nadzieję, że Wy też.
Lawenda i odpuszczanie – świeca „Problem? Brzmi jak nie mój”
A czy ja mam w ogóle problem z afirmacjami? Tymi górnolotnymi, rzecz jasna? Nie.
Jeśli komuś pomagają — super. To nie mój problem.
I dokładnie taka jest kolejna świeca afirmacyjna: „Problem? Brzmi jak nie mój”
Bo serio — nie wszystko trzeba brać na siebie. Chociaż… nie powiem. Ja akurat przejmuję się za bardzo. Biorę do siebie, analizuję, przeżywam. Ale uczę się odpuszczać. I Wam też to polecam.
Ta świeca pachnie lawendą. I choć przyznaję, że nie byłam jej fanką, to przy paleniu robi się miękka, spokojna, aksamitna. I naprawdę działa kojąco.

Wiosenna kolekcja świec Knotologicznie – co znajdziesz?
W tej kolekcji znajdziesz 8 świec afirmacyjnych. 8 zapachów. 8 historii. 8 etykietek, które mają poprawić humor — ale tak po ludzku, bez spiny.
To ręcznie robione świece zapachowe, które tworzę dla Was z wielką przyjemnością i dystansem do świata. Znajdziesz tu zarówno świecę lawendową, świecę o zapachu bzu, paczuli, palo santo, cedru z dymnymi nutami, jak i bardziej deserowe klimaty, jak truskawki ze śmietaną.
Każda z nich to trochę żart, trochę prawda i trochę życie. Są zrobione po to, żeby dać radość Wam i osobom, którym je wręczycie. Nie ukrywam – to jest materiał na genialny prezent!
I zanim zdążyłam o nich napisać — Wy już je znaleźliście. I to jest dla mnie strasznie miłe. Widocznie też potrzebowaliście afirmacji na luzie…
Więc… afirmujcie. Ale po swojemu. I cieszcie się życiem
Monika
